FANDOM


Witam. W tym wpisie powiem co sądzę na temat Gothica 3. Jak mówi sam tytuł, uważam że jest to pełnoprawny Gothic, który nie wymaga żadnych poprawek poza typowo technicznymi rzeczami jak np. płynność gry czy bugi. Tutaj skupię się głównie na Lore gry i kwestiach stylistyki świata przedstawionego.

Powszechna jest opinia na temat trzeciej części gry, że autorzy całkowicie spartaczyli wykonanie gry, pominęli większość typowych dla poprzednich części elementów, napisali kiepski dialogi, postaci są bez wyrazu, questy wtórne i nudne itp. Oczywiście jest tutaj trochę racji. Pewne zadania mogłyby być lepiej zaplanowane, dialogi mogłyby mieć więcej polotu, same postacie i potwory też mogłyby być o wiele bardziej dopracowane, ale...

Tutaj zaczynamy. Gothic 3 to ostatecznie zwieńczenie przygód Bezimiennego jako bohatera-nieudacznika, który mimo wielkich osiągnięć nadal pozostaje nikim, nikt go nie wielbi, nie szanuje, a jego czyny nadal przechodzą bez echa z powodu pewnych okoliczności. W Gothic 1 bohater przebywał wśród bandytów, a oni wiarygodni nie są. Jego uczynki ostatecznie rozsierdziły magów wody i zirytowało wielu ludzi. Kopacze nagle musieli przystosować się do czegoś gorszego niż harówka w kopalniach. bohater zniszczył barierę, umożliwiając najechanie Doliny przez orków. Co z tego, że pokonał demona, skoro praktycznie nikt o tym nie wiedział?

W Gothic 2 bohater dokonuje heroicznych uczynków z polecenia poniekąd Paladynów. Praca dla Hagena na pewno dała by Bezimiennemu uznanie nie tylko wśród członków Zakonu, ale i także wśród królewskiego dworu. Niestety bohater kradnie okręt, bo musi zniszczyć smoka na odległej wyspie. Po co miałby wracać? Do czego? Przecież Khorinis i tak padnie... a wraz z Khornis jakiekolwiek wieści o smokach. Przecież paladyni o nich nie wiedzieli.

W Gothic 3 bohater znowu jest nikim. Zostaje okradziony, poniżony i oskarżony o złe zamiary już na starcie. Przecież Hamlar ma mu za złe rozpoczęcie powstania w Ardei. Co chłopom po wolności, skoro orkowie mogą przyjść w każdej chwili i ich zabić. Bohater na Myrtanie ma ostatnią szansę, by zapisać swoją osobę w historii świata. I od niego zależy w jaki sposób to zrobi. Sandboxowa konstrukcja zadań i system reputacji tylko to podkreślają.

Dialogi między postaciami są płytkie, nudne i pozbawione polotu. Ale jakie mają być? Wokół trwa wojna, wszystko zniszczone, Vengard płonie, królestwa już nie ma, a ludzie sami nie wiedzą co się z nimi stanie. Dlaczego mieliby się silić na jakieś żarty, anegdoty, historyjki? Niektórzy się silą, ale reszta to albo umiera ze strachu przed orkami, albo jest skupiona by przeżyć. W takim Khorinis to niewiadomo czy orkowie zaatakują czy nie. Kiedy to ewentualnie zrobią. Do czwartego rozdziału problem orków jest jedynie teoretyczny dzięki propagandzie paladynów. W Gothic 3 orkowie są już realnym zagrożeniem. Ich okupacja jest faktem. Ludzie w Khorinis martwili się jedynie wysokimi cenami produktów, plagą bandziorów czy chwilowym kryzysem a swoje smutki i tak topili w alkoholu ciesząc się jeszcze przejadaniem wypracowanego kapitału miasta. Okupacja orków był dalej tematem niewiadomym, to więc niedziwne, że to tylko pojedyncze postacie popadały w panikę na myśl o nich.

Rozczarowująca może być rozmowa z królem, Xardasem, magami wody czy innymi istotnymi postaciami, ale właściwie po co tutaj jakieś przyjacielskie pogawędki czy emocjonalne przemówienia? Wszystko jest jasne. Nie ma już czasu na sentymenty, trzeba działać. I to szybko.

Po co Rhobar miałby opowiadać o wojnie z orkami, swoim panowaniu w Myrthanie, swoim dziedzictwie itd? Po co? Co by to teraz zmieniło czy wniosło? Królestwa już nie ma, wszystko zależy do bohatera i on o tym doskonale wie. Bohater mógł słuchać sobie o historii królestwa w poprzednich Gothicach, kiedy nie miał okazji widzieć królestwa w całości. Gdy spędzał czas na wyspie oddalonej od Myrtany wiele mil. Wszystkie opowieści o dumnej armii paladynów, o bogactwach, o potędze to już przeszłość.

Co ma król do powiedzenia? Wypełnij wolę Innosa lub giń. Król ma swoje poglądy, Zuben swoje, każdy służy innemu bóstwu. Rhobar z racji funkcji nie zwątpi w Innosa choćby miał się rzucić z jego rozkazu samemu przeciwko orkom, jednakże takiego rozkazu nigdy nie dostał... a może jego dumny umysł na to nie pozwolił, że on jako ojciec narodu powinien coś zrobić?

Zuben - wybraniec Boga Śmierci. Pogrążony w pysze oraz przekonaniu o swojej doskonałości nie będzie witał bohatera z uległością. Nie on - władca narodu wybranego. Bohater ma mu służyć, albo zginąć.

A Xardas? Chyba wszystko stało się jasne w zakończeniu drugiej części gry. Bohater musi na zimo wykalkulować czy warto po raz kolejny zaangażować się w pomysły Xardasa czy raz na zawsze je zakończyć.

Saturas? Bohater dociera do niego już jako dumny wojownik. Udowodnił magowi wody na co go stać jeszcze w Jarkendarze. Teraz pora by zwieńczył swoje czyny.

Innymi słowy - Gothic 3 to swoisty czas decyzji. Bohater w końcu staje się prawdziwym herosem jakim powinien być już w poprzednich częściach sagi. Teraz już mu nic nie przeszkadza by osiągnąć ten cel. Ma już swoich przyjaciół, zaufanych kompanów. Mogą do niego dołączyć inni, którzy też wiedzą, że znaczyłoby to nic innego jak walkę u boku wielkiego wojownika.

Wszelkie zadania są tylko po to by Bezimienny zdobył pieniądze i stracony ekwipunek. By rozwinął swoje umiejętności i dokonał wyboru. Na Myrtanie Adanos już mu nie przeszkodzi sprawiając, że jego uczynki znowu będą mętne, bez wyrazu - znowu 1 do 1 dla Innosa i Beliara... już nie. Władcy liczących się frakcji są na kontynencie - Zuben, Kan oraz Rhobar (nawet jeżeli król praktycznie przegrał wojnę, dalej jest swoistym symbolem).

Sam bohater przechodzi przemianę. Nie jest już ironicznym wojakiem, który często wręcz obraża swoich patetycznych przeciwników, którzy zasypują go przemówieniami typowymi dla antagonistów, które kwitował celną ripostą. Teraz bohater po prostu pyta co trzeba zrobić i wykonuje zadanie. Czasami narzeka, ale komu się to nie zdarza, gdy po raz kolejny ktoś chce by przynieść mu beczkę piwa czy worek zboża.

Bohater nie ma ochoty na wysłuchiwanie przemądrzałych magów, udawanie że mu w wielce zależy na sympatii lokalnego przywódcy, czy okazywanie szacunku jakiemuś rycerzowi tylko dlatego, że może bohaterowi coś dać. Te czasy skończyły się. Zostały na Khorinis.

Gothic 3 jest swoistym odsłonięciem kart świata Gothic. Wszystko zostaje wyjaśnione - nie zawsze w bezpośredni sposób. Królestwo wcale nigdy nie było potężne. Wygrywało dzięki paladynom, którzy przez zbyt intensywną kampanią wojenną zostali zbyt przerzedzeni i zmuszeni do walki na zbyt wielu frontach. Miasta nie były wcale ogromne, lecz po prostu rojaliście chwalili swoją ojczyznę z racji pełnionej funkcji. Wyludnione wsie to tylko pokłosie zsyłki pod barierę. Wojsko zdziesiątkowane, buntownicy to tylko zbieranina rożnych osób. Mniej lub bardziej związanych z wojskiem. Być może niektórzy nigdy nie mieli nawet miecza w rękach.

Bogowie... kłótliwe istoty tylko nastawiające rasy przeciwko sobie. Okazuje się w końcu że żadne z bóstw nie jest ani dobre ani złe. Ich konflikt nie prowadzi do niczego. Beliar niby zły, ale Innos dorównuje mu w okrucieństwie, za to Adanos przerasta ich obydwu pod tym względem. Dochodzi nawet do tego, że świat pozbawiony bogów może być lepszą opcją. Gnuśniejący władcy-fanatycy nadal będą zapatrzeni w swoich brutalnych panów nawet gdy ich ziemie spływają krwią ich własnych poddanych.

Potwory owszem są kiepsko wykonane. Wynika to jednak stąd, że Piranha Bytes chciała zmienić stylistykę gry. Grafika miała być lepsza, bo Gothic 3 miał trafić na szerszy rynek niż tylko europejski (a raczej Polski, Niemiecki i Ruski). Widać, że Gothic 3 miał się prezentować co najmniej na poziomie Obliviona. Lecz wyszło to pokracznie.

Wszystkie stworki to tak na prawdę te samo stwory co w poprzednich grach - nie licząc tych nowych jak gargulec czy ogr. Ich dziwny wygląd to po prostu efekt przesiadki na nowy silnik i chęci zerwania z dawną kreskówkową, niepoważną i kanciastą grafiką na rzecz nowej, bardziej realistycznej, okrągłej, wygładzonej grafiki. Widać to bardzo po modelach postaci. Ich głowy, ręce, nogi bardziej przypominają prawdziwych ludzi niż kwadratowe czy prostokątne łby oraz zaciśnięte jak młoty dłonie.

A orkowie? To nie jest żaden podgatunek. Nie jest to żadna nacja orków, która bardziej się rozwinęła czy coś. To ci sami orkowie z Gothic 1 i 2. Oni również przeszli proces zmiany designu. Zresztą mówił o tym jeden z pracowników Piranhi. Poza tym szkice wskazują jak autorzy próbowali zmieniać orków. Widać że próbowali ich uczynić bardziej prymitywnymi na początku, ale potem postanowi stworzyć ich bardziej ludzkimi. W końcu bohater będzie miał z nimi mnóstwo do czynienia i to od strony dyplomatycznej oraz zawodowej. Jak miałby się dogadać albo zbratać z prymitywnymi i agresywnymi potworami? Nie mniej jednak mimo drastycznych zmian w designie to dalej ci sami orkowie. Te same gołodupce grzejące się przy ogniskach pod świątynią śniącego. Zachowano nazwy broni, analogiczny podział pancerzy (od orka gołodupca, do żołnierza aż po elitę oraz osobny strój dla szamanów). Orkowie nadal mieszkają w namiotach, używają zaklęć tych samych, prowadzą podobne oblężenie... wszystko się zgadza.

Podsumowując, uważam że Gothic 3 od strony fabularnej, scenariuszowej oraz ogólnej narracji opowieści jest taki jaki powinien być. Tam nic nie należałoby zmieniać. Dobrym przykładem jest tutaj Content Mod oraz Quest Pack, które moim zdanie mocno zaburzyły grę oraz ją zepsuły. W Gothicu 3 owszem należało postawić o wiele większy nacisk na sprawy techniczne, ale te w końcu rozwiązały patche.

Gothic 3 stawia na fabułę oraz motyw zwieńczenia przygód Bezimiennego. O to w tej grze chodzi - o to, że bohater w końcu staje się wielkim herosem i może swoją potęgę wykorzystać by wpłynąć na historię Myrtany, do czego jego uczynki w poprzednich częściach dążyły. Nawet jeżeli bohater nie jest typem obrońcy ludzkości czy zbawcy, to jednak wykonuje on pracę której nikt inny nie chce się podjąć. Żaden paladyn, mag ani nikt inny.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.